Bar Munchies

Bar Munchies

Tu, pod akacją, jadają najlepsi szefowie kuchni w Lublinie. Coś w tym musi być. I jest. To samo, co kiedyś w Barze III kategorii Lecha Cwaliny czy Pod Krokodylem, po drugiej stronie ulicy. Chłopaki z Munchies zrobili furorę w Warszawie, teraz karmią w Lublinie. I robią to śpiewająco.

Karmili nad Wisłą, karmili kultowo, o czym były recenzje, może u nas barka na Bystrzycy. Ale bym

Chłopaki znad Wisły otworzyli miejsce na relaks w Lublinie. W miejscu kultowego Baru Pod akacją, gdzie spotykała się na browarze miejscowa ferajna. Pod akacją jadło się dobrą świeżonkę, tak jak po drugiej stronie, w barze Pod Krokodylem – kultową białą kiełbasę. Tu i tu toczyły się ważne rozmowy o życiu.

Baru Pod akacją już nie ma,  jest akacja

Któregoś dnia pod akacją, na słynnym już stoliku na schodkach, zobaczyłem Piotra Skwarka z restauracji Kuchnia Otwarta i Karola Zająca, który przez wiele lat szefował w Hotelu Alter. Chłopaki jedli, aż im się uszy trzęsły. Słowo po słowie i wyszło, że miejsce słynnej białej kiełbasy od Krokodyla zajęła kaszanka i frytki. W komentarzach zaś w necie pojawia się słowo “sztos”. A jak w internecie pisze, że sztos, to sztos.

Pan Poutin, wielki przebój w Munchies

Najpierw idea. Slow food serwowany w wydaniu  fast food. Dobre, świeże składniki, szybko i smacznie. Hity to pulled pork w bułce; kaszankę z plastycznym żółtkiem, KFC (Korean Fried Chicken) z frytkami, sałatką i salsami oraz Poutiny (frytki belgijskie) z mięsem lub wege. I wege mnie skusiło. Pierwsze, co rzuca się w oczy to uśmiechnięte chłopaki. za barem i przy barze. Drugie, to młodzi ludzie przy stolikach. Trzecie – magnetyczne widoki z 3 stolików na polu. Siedzisz, masz klasztor (CK) z barkową kapliczką na oku, rolkarze fruwają na deskach, akacja szumi. Klimatycznie.

Zamówiliśmy poutina wege. Na specjalnej serwecie papierowej, z drewnianym widelcem. Żadnego plastiku. Brawo. Na tacy – góra jedzenia. Belgijskie frytki, warzywa chrupiące, salsy, dużo ukochanego sera Cheddar, zapieczone, na to popisowe jajko sadzone z plastycznym żółtkiem. O, tego musicie spróbować. Jedzonko dobre, syte, jak jako się rozpłynie, pan Poutin rozpływa się w ustach. Brawo, brawo. W pakiecie z jedzeniem widoki klimatyczne i niezapomniane. I ta uśmiechnięta załoga. To lubię.

Kiedy już byłem najedzony pod korek, uśmiechnięty koleżka wpadł do stolika z kawałkiem – jak się okazało rozkosznego brownie. – Jak pan jeszcze wciągnie, to od nas deser. Co było robić. Słony karmel zrobił dobrą robotę.

Munchies to po polsku: przekąska, ssanie w żołądku, gastrofaza. Lubię frytki i będą tu przychodził. Póki co nie zjem kaszanki, szarpanej wołowiny, policzków. Ani 12 skrzydełek, które tak uwielbiałem.  Ale przerwa od mięsa trwa. Musze namówić chłopaków, żeby pod sadzone wkładali dobrze wypieczony stek z kalafiora lub selera. Albo Poulled Jackfruit. Chłopaki, wypasiony burger z szarpanym mięsem z młodego chlebowca na ostro – please. Do tego pana Poutina.

Bardzo polubiłem ten stolik. Blisko redakcji. A to artysta Koziara przemknie na rowerze, a to Inga z kolektywu  w czarnym Saabie, a to Dudi na hulajnodze, z wdzięcznie odchyloną nogą, obowiązkowo zgiętą w kolanie pod kątem prostym, zdążający na Sokowirówkę do Zakładowego.

Lubię to miejsce, pachnie mi tu Czechowem: “filozofowie i uczeni to w sprawach gastronomicznych ostatnie niedołęgi i gorzej od nich, z przeproszeniem, nie żrą nawet świnie…”.  Oto za mną siedzi nie – „młody (już) człowiek o melancholijnym, marzycielskim obliczu, uchodzący powszechnie za filozofa zdegustowanego swoim otoczeniem i poszukującego sensu istnienia”. Tak.

Jak do Lublina wpadnie Zbyszek Kmieć, tu siądziemy tu z butelką dobrego wina od Simona. I porozmawiamy o Czechowie. A może nawet dosiądzie się Koziara. 

„Pewnego razu w drodze zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie prosiaka z chrzanem – to z apetytu aż mi się atak histerii przytrafił.” To znowu Antoni Czechow.

Waldemar Sulisz

Fotografia: Barka Wynurzenie- tu stacjonuje Munchies! – za recenzją w haveabite.in – gdzie poczytałem o chłopkach, zanim wybrałem się do Munchies. 

 

 

 

Dodaj komentarz