To oni rządzą na restauracyjnej scenie Lublina. Oto złota dziesiątka najbardziej doświadczonych szefów kuchni w mieście. Możecie na nich liczyć i śmiało zamawiać.
Jak każdy ranking, i ten jest bardzo subiektywny. Ale daje pewien obraz trendów i pokazuje rozkład sił na kulinarnej mapie Lublina. Zaczynamy.
![]()
Maciej Borucki, wybitny specjalista od ryb i owoców morza
Maciej Borucki, (Czarcia łapa) Muuucho
Bardzo zdolny i bardzo doświadczony. Skromny, z pokorą wobec zawodu. W Czarciej, której już nie ma – gotował genialną rybną, podawał świetne ryby oraz owoce morza. W tym doskonałą ośmiornicę. Bardzo ciekawe połączenia na talerzu szły w parze z wizualną urodą dania. Wszystko mija. Zamiast Czarciej jest teksaska jadłodajnia dla lokalnych hipsterów, szpanujących butem bez skarpetek, i burgerem Muuucho. Szkoda. Ale jest nadzieja – w karcie mają się pojawić wyrafinowane dania kuchni teksaskiej – co może ściągnąć tych, którzy nie mogą patrzeć jak Tex Mex padły ofiarą restauracji szybkiej obsługi.
![]()
Jean Bos, szef wszystkich szefów, niespotykany przykład pokory, nauczyciel
Jean Bos, Hotel Agit
Mistrz, szef wszystkich szefów w Lublinie i Polsce, nadworny kucharz króla Belgii. Ogromna wiedza, doświadczenie i potęga smaku. Plus nadzwyczajna skromność. Oraz miłość do Lublina i regionu.
Jego przystawki to dzieła sztuki. Na przykład pralina z kaczki na cykorii w sosie porto. Jego odważne połączenia sprawiają rozkosz. Skosztujcie pieczonego boczku z krewetkami królewskimi i groszkiem cukrowym. Ragout z jelenia oraz polędwiczka wieprzowa z kremem z selera i pierożki z grzybami – to dzieło sztuki. Maestro jest także doświadczonym cukiernikiem. Krem brulée z dyni & cygaro brandy to piękny finisaż prawdziwie królewskiej uczty.
![]()
Irek Michaluk, sztukmistrz z włoskim temperamentem
Irek Michaluk, Bombardino
Wielolotenia praktyka we Włoszech i pozytywne nastawienie do ludzi. Młodość i energia. Wspaniale przyrządza ryby i owoce morza. Jego makarony są wyważone i pełne smaku. Jego sacchetti z serem Taleggio – zachwyca. Przywiązuje wagę do jakości składników. Lubi eksperymentować z bulionami i zupami, nawiązując do najlepszych osiągnięć staropolskiej kuchni.
![]()
Piotr Huszcz, mistrz regionalnych smaków
Piotr Huszcz, Piano
Gdyby grał w nogę, to z koszulką numer 1o. Prawdziwy libero wśród lubelskich szefów. Bardzo doświadczony. Z wielką miłością do regionalnej kuchni. Jego zupa ogonowa wbija w krzesło. Kompozycja: Gęś / cynamon / bataty / wędzony boczek / śliwka / seler / oliwa z wędzonych warzyw – coś pięknego. Mnie najbardziej odpowiada taki zestaw: Jagnięcina uhruska / cebula / pomidory zielone / chili / seler / marchewka / pietruszka. Potrafi malować na talerzu. Odważny, z charakterem, zadziora.
![]()
Dorota Otachel, Ekstra liga, to przed nią ukląkł Robert Makłowicz
Dorota Otachel, Old Pub
Ekstra liga. Jedyna szefowa kuchni w Polsce, przed którą publicznie (za pielmieni) ukląkł Robert Makłowicz. Ogromne doświadczenie, kobieca intuicja i odwaga w komponowaniu dań na talerzu.
Najważniejsze są tradycja i smak. W gotowaniu idzie na całość. Ma wiernych i bogatych klientów. Jej legendarne już rydze z patelni – to doskonały wstęp do przygody w dobrym towarzystwie. Rosół wołowy z borowikami i kołdunami – istny cud. Tak jak ryby – ma do nich talent. Przyrządza najlepsze steki w mieście oraz grillowane kotleciki jagnięce.
![]()
Marek Panek, specjalista od wzruszeń, wzór skromności
Marek Panek, Hades Szeroka
Talent, doświadczenie, pokora i skromność. Niedościgniony wzór dla miejscowych, narwanych naśladowców Amaro, zmieniających miejsce pracy, o ego wywalonym w kosmos. Specjalista od rekonstrukcji historycznych potraw. Przyrządza najlepsze tatary w mieście oraz śledzie, jakich nigdzie nie zjecie. Jak się przyłoży, to zrobi takie ruskie, że chce się żyć. Lubi eksperymentować z kuchnią żydowską i kresową oraz dzikimi grzybami z naszych lasów.
![]()
Kamil Piesta, mocny zawodnik, prawy skrzydłowy lubelskich szefów
Kamil Piesta, The Olive Hotel Ilan
Pierwsza trójka szefów kuchni w Lublinie i regionie. Wielki indywidualista, żarliwy do bólu, odważny jak dzik w Białowieży. Zdecydowany autor sukcesu The Olive. Śledzik po żydowsku, rodzynki, cynamon, pikle, musztarda francuska – to poezja i cymes. Goleń cielęca, czulent żydowski, warzywa piklowane, marynowana cukinia – wręcz barokowa kompozycja, prosi się o prostotę. Forszmak lubelski na gęsinie z borowikiem – cymes. Holiszki – cymes. Autentyczna kuchnia żydowska w nowoczesnej aranżacji. Największy atut – wysoka jakość składników. Jest dobrze.
Jak Kamil się wyszumi, pójdzie ku prostocie – to będzie jedna z najlepszych restauracji z żydowską kuchnią w Polsce.
Jarek Sak, człowiek na właściwym miejscu, Lublin bez niego to jak bez Trybunału
Jarek Sak, Trybunalska City Pub
Bardzo doświadczony kucharz i szef zarządzający prawdziwym kombinatem kulinarnym.
Wieloletnia praktyka w UK w obiektach o standardzie AA Rosettes pozwoliła mu gotować dla ekip rajdowych Formuły 1.
Sztandarowe danie w Lublinie to policzki trybunalskie a la bourghinion, wolno duszone z pieczarkami, cebulą i wędzonym boczkiem, ziemniakiem confit oraz buraczkami z czarną porzeczką. Pasjonat domowych zup i rosołów – w tek działce nie ma sobie równych. Pierogi z kaczką w sosie wiśniowo pomarańczowym – bajka. Czekamy, kiedy otworzy małą, autorską restaurację.
![]()
Tadeusz Węcławik, żywioł i power
Tadeusz Węcławik, Hotel Korona
Zdobywca tytułu Good Chef na ostatnim, Europejskim Festiwalu Smaku. Młody, bardzo emocjonalny, czasem porywczy. W kuchni i w życiu.
W restauracji trzyma się takiej idei: „Jedzenie jest jak miłość: smakuje, kiedy się nim dzielimy. Przygotowanie posiłku z uważnością i starannością jest hołdem składanym sobie i innym. Kucharz w ten sposób wyraża uczucia. Dlatego gotowanie jest tak wciągające i pełne emocji.” (Joanna Szachowska – Tarkowska, Już nie jem sama, w czasopiśmie : Slow life & garden).
Jego pasją jest regionalna kuchnia. Jego krupnik na gęsinie przenosi do krainy smaków dzieciństwa, gicz jagnięca podwyższa poziom serotoniny, parfait z czarnej porzeczki na deser wprowadza kobiety w stan omdlenia.
![]()
Karol Zając, zawodowiec z misją
Karol Zając, Ego Hotel Alter
Młody, bardzo skupiony, gotowanie bywa dla niego medytacją. Miłośnik sezonowych, regionalnych produktów. Stąd sezonowość w karcie, zrównoważonej i dobrze zbudowanej. Jego Ryba z polecenia szefa kuchni (codziennie inna) to esencja smaku. W parze z talentem idzie pokora i skromność, dlatego daleko zajdzie. Pikantna zupa rybna – na szóstkę. Stek z polędwicy wołowej, purée z ciecierzycy, sos demi glace, ragout warzywne, ziemniak – pierwsza trójka steków w mieście. Lody i sorbety własnej produkcji – poezja.
Waldemar Sulisz
Foto. Materiały archiwalne szefów
Już się bałem że pana Karola nie ma…