Ruskie z wędzonym serem

Jak zwykle – wykorzystuję resztki, zrobiłam pierogi z pieczonego łososia i ruskie z wędzonym serem.

Wczoraj na przyjście znajomych zrobiłam gar zupy na łososiu. Taka moja autorska zupa, pewnie coś o niej wspomnę za jakiś czas. Po zupie został w lodówce kawał łososia, ten od ogona, bo płat kupiłam wielki, ze trzy kilo, a do zupy poszło niewiele. W lodówce leżała też kostka twarogu, który kupiłam w tygodniu, ale nie wykorzystałam i sobie leżała.

W ogródku dymi wędzarnia, bo zabawiam się wędzeniem: na zasadzie neofity co i rusz coś wędzę! Teraz akurat wędzi się marynowany udziec indyczy. Jak się zapomnę, to uwędzę telefon i skarpetki… Zaniosłam więc do wędzarni tego łososia i położyłam na kratce grillowej dość nisko, na rynience, która zbiera co skapnie podczas wędzenia a ponadto rozprasza dym, pełni rolę dyfuzora. Za nisko, teraz to wiem, ale się okazało, że to żaden problem ☺ Ser twarogowy też powędrował do wędzarni: namoczyłam go na noc w solance, oprószyłam z lekka pieprzem, zawinęłam w gazę, obwiązałam sznurkiem i powiesiłam na haku w dymie. Wieczór z przyjaciółmi udał się mile, zupa została skonsumowana. A ja dzisiaj rano zastanawiałam się nad obiadem. Sądziłam, że do łososia podam makaron, podduszę szpinak, który został z przedwczoraj i coś tam będzie ale jak to bywa z Pomysłowymi Dobromirami – ping, ping, ping – i wpadł mi do głowy pomysł.

Pierogi!

Łosoś upiekł się, właściwie wędzonką nie pachniał i kapitalnie rozpadł się w miseczce. Więc dodałam do niego posiekany szpinak, zblanszowany, żeby nie zajmował zbyt wiele miejsca. Dodałam koper mrożony, sól – bo łososia nie posoliłam wcale (zapomniałam) – oraz ciut pieprzu ziołowego, którego chyba nie doceniamy jako kuchennej przyprawy. Powstała miła smakowo masa na nadzienie. A ponieważ trzeba też było zagospodarować uwędzony twaróg, więc ugotowałam ziemniaki, uduźdałam je z utartym kminkiem i dodałam twaróg starty na grubej tarce. Rano, wyjęty z zimnej już wędzarni, był twardy i doskonale dał się zetrzeć. Garść smażonej cebulki, sól i sporo pieprzu. O, i w ten sposób mam drugą miseczkę farszu! W maszynie do chleba zrobiłam zaparzane ciasto na pierogi z pszennej mąki i jednego jajka i z pomocą maszyny do makaronu, która też „kręci” ciasto na płaskie i długie placki – zrobiłam krążki pierogowe, Teraz tylko nadziewać i sklejać! Zrobiło mi się 57 pierogów. Na dwoje za dużo, ale to nic, będą też na jutro i… pojutrze 😉 Ugotowałam i podałam razem. Do tego gęsty jogurt. REWELACJA! Doskonale wykorzystany łosoś, wędzony ser i mój czas! No, dobrze, odstąpię od reguł (to moje reguły) i podam składniki: Pierogi z pieczonym łososiem: – łosoś upieczony, – posiekany szpinak, koper, – sól, pieprz. Pierogi ruskie z wędzonym twarogiem: – ziemniaki ugotowane i utłuczone (5 średniej wielkości), – 3/4 kostki twarogu wędzonego (200dag?), – mielony albo utarty kminek, – sól, pieprz. Ciasto zaparzane masłem i jajem: – 600 dag mąki pszennej (można dodać otrąb, żeby grzech był mniejszy), – kubek moooocno ciepłej wody z łyżką masła, – jedno jajko. Zeskwarzony z cebulką boczek albo stopione masło (ciut!) – do polania.

Małgorzata Kalicińska

Dodaj komentarz