Absolutnie intrygujący makaron z owocami morza w restauracji Incognito. Marcin Ufa najpierw gotował w Atlantic Seafood Bar na wyspach Jersey, aktualnie jest szefem kuchni w restauracji „Incognito” w Lublinie. Jego pasją są owoce morza.
Na makaron naszło mnie z okazji Światowego Dnia Makaronu. Może Incognito, pomyślałem. Lubię to miejsce. Może kuchnia nie do końca jest dopracowana, karta za duża (więc jak może być wszystko świeże), ale Bernard z beczki znakomity. W 1991 roku Stanislav Bernard, Josef Vávra i Rudolf Šmejkal wygrali aukcję, kupili bankrutujący browaru w Humpolcu, którego historia sięga XVI wieku. Lubię takie historie, jak też rodzinne browary.
Za restauracją stoi Marcin Ufa, szef kuchni skromny, ale to jeden z najbardziej doświadczonych szefów kuchni w Lublinie. Pasjonuje się barwną i egzotyczną kuchnią kreolską, znakomicie zna się na rybach i owocach morza. Makaron z owocami morza uwielbiam. Cenię sobie makarony w Atrium, gdzie przyrządza je Iwona Baruk. Niestety nie ma już w Lublinie Ivo Violante, który w natchnieniu robił genialne owoce morza z makaronem. Miał dar wyważenia proporcji, uzyskując zawrotnie piękną harmonię.
W karcie Incognito są 1. Tagliatelle serwowane z kurczakiem i pieczarkami w sosie śmietankowym, 2. Makaron nero di seppia (czarny makaron) podany z mixem owoców morza, warzywami i sosem śmietankowym lekko pikantnym, 3. Penne w sosie ostrygowym z grillowanym łososiem, szczypiorkiem i parmezanem. Ale ponieważ było święto, postanowiłem zamieszać w menu i zamówiłem penne z grillowanym łososiem, prosząc o sos śmietanowy i owoce morza. Młodziutki kelner (3 dni pracy) ani nie mrugnął, poszedł z zamówieniem do kuchni.
![]()
FRANS SNYDERS (1579-1657), Handlarz rybami, olej na płótnie, 202×337 cm, Królewskie Muzeum Sztuki, Antwerpia
Kiedy mój talerz wylądował na talerzu, tak zgrały się kolory i składnik, jak w martwych naturach mistrzów. Jak żałowałem, że mam tylko Blackberry Key One, a nie ma swej ukochanej Leica Camera AG. Jak dostaje owoce morza w nowym miejscu, drżę o zapach, który unosi się znad talerza. Tu znad makaronu unosiła się woń śmietany, pomidorów, parmezanu. zaraz potem łososia, muli, krewetek. Wszystko świeże. Ośmiorniczki baby – poezja. Jeno szyszki z kalmarów twarde, szef musiał je przeciągnąć na patelni i zrobiły się gumowate. Jedzenie było tak dobre, że jadłem zachłannie, smakując każdy kęs. Jakież to było dobre. Pełny wypas. Szacunek szef.
![]()
Lada chwila, po drugiej stronie otwiera swe podwoje Bombardino Aperitivo, z hasłem “Otwórz się na Włochy”. Szef Irek Michaluk zostaje w Bombardino na Gęsiej, gdzie także robi świetne makarony. No i robi się nieźle wypasiona kulinarnie ulica: Bombardino, Trattoria Bagatto, Thai Story, Incognito, dalej najstarsza pizzeria w Lublinie, dalej Szczupak LubLin. I bardzo dobrze. Bombardino 2 wymusi na sąsiadach nową aktywność, z czego się cieszę. Być może któraś z knajpek padnie. Z tej perspektywy Incognito musi odświeżyć kartę, z czego bardzo się cieszę. Powodzenia szef.
Waldemar Sulisz
Fotografie z browaru: Browar rodzinny Bernard


