Herbert, Puszkin, pożarski

Herbert, Puszkin, pożarski

Jadąc z Petersburga do Moskwy,w 1839, markiz de Custin (na fotografii) zatrzymał się w miejscowości Torżok. Nieco wcześniej, bo w 1826 roku, był w niej również Aleksander Puszkin. Zjadł w niej kotleta, który tak go zachwycił, że trafił do wierszyka, zawartego w liście do przyjaciela poety, Sobolewskiego:
„W międzyczasie zjedz po drodze
Kotlet Pożarskiego (właśnie kotlet)
Jedź do Torżku, spróbuj proszę,
Nie ma nic lepszego”.
Jedna z legend o kotlecie pożarskim, pisze Magdalena Kasprzyk-Chevriaux ( “Magazyn USTA”, “Kuchnia” i portal culture.pl)

*
Przed wojną pożarski polecał się w najlepszych restauracjach Lublina, jeszcze po 1970 roku na pożarskiego przyjeżdżał do Domku Góralskiego w Kazimierzu Dolnym Zbigniew Herbert. Dziś czasem przemknie niczym meteor przez menu którejś z restauracji w Lublinie i regionie. A szkoda…

Dodaj komentarz