Atrium

Atrium

Ośmiornica, którą przyrządziła mi Iwona Baruk w swojej restauracji Atrium, była doskonała. Krucha, soczysta, aksamitna. A więc: Najlepsze ośmiornice są na Rynku 2 w Lublinie.

Na smaczną ośmiornicę poluję w Lublinie od dawna. Po raz pierwszy zjadłem ją w “Czarciej łapie”. W formie przystawki. “Carpaccio z ośmiornicy” – na świeżej rukoli, z bagietką i aromatyczną oliwą smakowało przyjemnie. Bardzo przyjemnie. Potem jadłem ją w paru miejscach, ale – bez szaleństw. Drugi raz udało mi się zapolować na ośmiornicę we włoskiej knajpie “Arte Del Gusto” – gdzie wzorcowo przyrządził mi ją Filippo Orlando.

Polowanie na ośmiornicę, które zakończyło się sukcesem – zaczęło się kilka miesięcy temu, kiedy na Ryneczku (stare Miasto) naszego kochanego Lublina spotkałem Iwonę Baruk, właścicielkę Atrium, która także gotuje, specjalizując się w makaronach i owocach morza. Zeszło na ośmiornice. – Ja uda mi się sprowadzić świeże. dam znać – powiedziała wówczas. Dała znać. Byłem podekscytowany. Świeża ośmiornica przyjechała do Atrium o 10 rano, o 14 wylądowała przede mną na talerzu. To było pół ośmiornicy. Z grilla. Na grzance, ale obok stał koszyczek z przepyszną foccacią. Oraz dwie butelki pysznej oliwy.

Ukroiłem kawałek. Zapach słonej wody. Pierwszy kęs. Jezu, jakie soczyste. Zero gumowatości. Oliwa, czosnek i zielona pietruszka – nadawały ośmiornicy włoskiej powabności. Była tak dobra, że szkoda mi było złamać ten smak kęsem pomidorka. Każdy kolejny kęs niósł radość. Kieliszek wina – też. Jak smakuje ośmiornica? Nie smakuje – jak ryba. Nie smakuje – jak owoce morza. Może smakuje jak najdelikatniejsza cielęcina? Białe, kremowe mięso – ma niezwykły smak. Słowa nie oddadzą tego, co zdarzyło mi się jeść w restauracji Atrium. Pani Iwono, szacunek.

Co, jeśli nie ośmiornica? Makarony, makarony. Przyrządza się je w Atrium po mistrzowsku. Iwona Baruk posiadła sekret gotowania makaronu. Nigdzie indziej tak dobrego nie zjecie. Makarony najlepiej zamówić z delikatnymi owocami morza. Kombinacji jest kilka. O każdej warto napisać osobno.

Atrium ma jeszcze jeden skarb. To włoskie wódki, likiery i inne eliksiry. W połączeniu z włoskimi deserami – Ach!

Waldemar Sulisz

1 komentarz do wpisu “Atrium”

  1. Jeśli chodzi o makarony, to pozwolę sobie nie zgodzić się z entuzjastyczną oceną. Jadłam kilka różnych rodzajów – za słone, pływające w maśle, bez szczególnej finezji.

Pozostaw odpowiedź anna Anuluj pisanie odpowiedzi