Wysoki Sądzie

Wysoki Sądzie

Spieprzyłam, Wysoki Sądzie, czyli czym jest glajcha?

A było to tak. Zaplanowałam do obiadu kluseczki haluski, podobne do tych wszystkich na bazie surowych tartych ziemniaków czyli są to kluski „scykane”, żelazne, szare i podobne, a, no i oczywiście sine pyzy. Uwielbiam… Mam żółte ziemniaki (takie lubię, bo mają wyrazisty smak, wszak wychowałam się za młodu na parowanych, świńskich ziemniakach!), mam też niemiecką patelnię z okrągłymi otworkami do robienia takich klusek. Czasem robię kładzione łyżką, czasem posiłkuje się ową patelnią. Czasem gdy to kluseczki francuskie, tnę je nożem z brzegu niski i wówczas są to klusi „cięte”.

Dzisiaj chciałam, żeby owe kluseczki były małe, haluskowate. Starłam ziemniaki, dosypałam mąkę ziemniaczaną i …zapomniałam Wysoki Sądzie dodać jajko, ale za to pamiętałam, żeby sypnąć łyżkę mąki glutenowej, czyli pszennej, żeby ciasto „klejkie” było. Wymieszałam ładnie, a gdy już gęsie nóżki się udusiły powolutku, na pachnąco i „na miękko”, zabrałam się za kluseczki. Jak łatwo się domyślić zamiast zgrabnych, malutkich klusek, w garnku z wrzątkiem zrobiła mi się jednolita …glajcha. Aaaaaa!!! Niemniej przypomniałam sobie, czym jest nasza polska, swojska sapka ze skwarkami. Też ma konsystencję glajchy.Podobnie klasyczna parzybroda (kapusta gotowana z ziemniakami „duźdana na glajchę”, bo dzisiaj niektórzy nie znawcy kuchni wielkopolskiej wmawiają nam, że parzybroda to kapuśniaczek z ziemniaczkami, terefere) i prażucha, cyr albo bryjka, prawie to samo.

Tak więc wyjęłam tę moją glajchę ziemniaczaną z garnka sitkiem, wyłożyłam na miskę i polałam sosem spod gęsich nóg. Voila! Mężowi objaśniłam, czym są wyżej wymienione potrawy o konsystencji budyniu, a wszak jest jeszcze „glajchowata” mamałyga i kasza manna na mleku na gęsto. I tylko różnica taka, że manna jest na słodko (mamałyga też może być na słodko ale i ze skwarkami ją jedzą).

Wniosek, Wysoki Sądzie mam taki – czasem coś się nie uda w kuchni, najlepszy kucharz coś spieprzy, u mnie mimo, że może do najlepszych kucharek nie należę, też wpadka – ziemniaki niskoskrobiowe, jajko się gdzieś zapodziało… ale jakoś można próbować ratować rzeczy nieudane. To i ja uratowałam! Zdjęcia nie załączam, bo glajcha z ziemniaków tartych wygląda jak rozrobiony cement. Ale była pyszna! Może więc gdyby komuś się zrobiło podobnie np. z szarymi kluskami czy haluskami, znaczy zamiast zgrabnych kluch – ciasto się „ropzpirzy” we wrzątku, (nie powinno się klusek kłaść do szalejącego wrzątku, musi być lekko tylko mrugający) to proszę wyjąć z szafki gęste sitko i pomyśleć, że oto zrobiliśmy… ziemniaczaną glajchę. Ta-dam!

PS Najgorszym przestępstwem kucharzy jest zbytnie zesmażenie, uwolnienie paskudztw rakotwórczych w spalonej skórce mięsa czy ciasta. Fuj! A glajcha ziemniaczana wchodzi mi do repertuaru!

Małgorzata Kalicińska

Dodaj komentarz