Wiosenne sery. Z pokrzywą, pysznogłówką, mniszkiem i babką!

Wiosna, pora radosna! Co prawda na razie doświadcza nas chłodem i deszczem, ale to przecież minie i w końcu na naszej ulicy będzie słońce jak mawiał klasyk sowieckiego realizmu towarzysz Stalin. Po długiej nieobecności w Lublinie znowu witam w moim skromnym, serowarskim kąciku. Zielone powoli przebija się ożywiając kolorem łąki. W związku z tym można stwory wypuścić na pole. Widać, że były już znużone ciągłą obecnością w jadłospisie siana, nie ma bowiem jak to trawka. Widać to również po jakości mleka. Inaczej pachnie, inaczej się klei skrzep, inne jest serowe ziarno. Z mojego kociołka wydostaję też zdecydowanie więcej sera do formy. Wszystko więc idzie ku dobremu. Chciałbym doradzić tym, którzy próbują swoich sił w sztuce serowarskiej by użyli dodatków jakich w innych porach roku po prostu nie ma. Najfajniejszym i również najwdzięczniejszym wizualnie jest liść młodej pokrzywy. Zrywam go rano gdy dopiero co otworzył się na słońce. Trzeba to robić w rękawiczkach by nie narazić się na pikantne działanie olejków, które szybciutko wyrzucą poparzenieniowe bąbelki. Wystarczy zbiór zblanszować i już po problemie. Ja używam tego surowca dwojako. Po pierwsze całe liście wkładam do formy warstwami zasypując go dobrze przepłukanym ziarnem. Wtedy wychodzi mi dojrzewający ser podpuszczkowy z niepasteryzowanego, koziego mleka. Trzeba pamiętać by często go przekładać jeszcze w formie stosując zwiększający się nacisk, tak by się dobrze skleił. Liście mają bowiem to do siebie, że mogą ser rozdzielać a przecież chodzi o wywołanie skórki, która go ładnie zamknie. Radzę również by po około dwóch tygodniach dojrzewania, czyli jak będzie już po soleniu i obsychaniu posmarować go z wierzchu dobrą oliwą. Wtedy to zachowamy cały wiosenny aromat we wnętrzu. Jeszcze chwilę trzeba poczekać by na ogrodowych rabatkach pojawiły się kwiaty. Bardzo wiele z płatków przecież nadaje się do jedzenia. Są już bratki, ale na razie przez te chłody żal mi je obrywać. Czekam na monardę pysznogłówkę. To jest dopiero rarytas! Świeżą zieleninę można użyć nie tylko do serów dojrzewających. Będzie równie pyszna razem z twarożkiem. Wtedy możemy sobie poszaleć zrywając listki pokrzywy, mniszka lekarskiego, babki lancetowatej. Będzie to samo zdrowie, pamiętajmy tylko by poszukiwać tych dobroci w miejscach jak najmniej narażonych na kontakt z cywilizacją. Po zbiorze wystarczy tylko dokładnie umyć wszystko i posiekać na drobne kawałki, wymieszać z twarożkiem lekko go soląc. Nie będziemy musieli korzystać z marketowych, wynalazkowych nowalijek naszprycowanych chemią. Trochę zachodu i wysiłku w trakcie miłego spaceru i jakie ubogacenie jadłospisu po zimowych miesiącach. Smacznego! Marek Grądzki