Wiedźma czyli wiedzę ma

Udało mi się uczestniczyć w króciutkim zlocie wiedźm lanckorońskich i zrozumiałam, że na tym etapie życia bardzo mi tego brakuje. Tęsknię za towarzystwem dojrzałych kobiet, które mężów przez różne kariery życiowe dobrze przeholowały, dzieci odchowały, rodzicami się zaopiekowały. Z wiedźmiarstwem świadomie spotkałam się dopiero w Londynie. Moja guru­ wiedźma, nauczycielka w alternatywnych szkołach Steinera i Montessori, homeopatka i druidka, wymyśliła, że warto ludzi zachęcić, by wzięli odpowiedzialność za własne zdrowie. I tak z końcem lat 70 otworzyła małą, alternatywną aptekę w sercu Londynu, w Covent Garden. Przychodzili do niej ludzie poszukujący czegoś więcej niż plastra. Spotykali się tam z zielarzami, homeopatami i innymi wiedźmami, opowiadali o swoich dolegliwościach i szperali wspólnie w książkach szukając ratunku. Były to jeszcze czasy, kiedy o homeopatii nikt nie słyszał, a na każde przeziębienie lekarz domowy przepisywał aspirynę lub antybiotyk. W Neal's Yardzie ludzie dowiadywali się, że atopowe zapalenie skóry ma związek z dietą i często odstawienie już samego nabiału poprawia jakość skóry, że chroniczny katar sienny powodowany jest brakiem enzymów trawiennych, że organizm broni się przed pewnymi pokarmami produkując śluz, a ten osadza się np. w zatokach i że wystarczy jeść bromelainę a katar ustąpi. Słowem, dowiadywali się, że ludzki organizm to jedna całość, że czarne myśli drenują naszą energię, że uciekamy w choroby, gdy nie umiemy rozwiązać życiowych problemów, że zdrowie to nie tylko brak bólu. Zdrowie to radość i kreatywność oraz brak lęków i fobii. Na zapleczu moja super wiedźma mieszała masło kokosowe z olejem migdałowym i olejkiem lawendowym, odtwarzała stare receptury kremów. Dziś nie wydaje się to dziwne ale przypomnę, że wówczas marzeniem kobiet były 100% chemiczne kosmetyki Clinic, Chanel, Este Lauder itd. Gdy przywoziłam naturalne kosmetyki, by podzielić się z moimi polskimi wiedźmami, wyśmiewały mnie mówiąc: "Nooo, tak posmaruj się smalcem albo skórka węgorza to będziesz bardzo naturalnie atrakcyjna dla swojego samca, ha, ha”. Moja wiedźma przede wszystkim chciała, by do produkcji balsamów nie męczyć zwierząt okrutnymi eksperymentami. Później zaczęła kampanię, by w kosmetykach nie używać parabenów, czyli substancji konserwujących. Przytaczała dowody na to, że pochodne parabenów znajdowano w tkankach nowotworowych raka piersi. Prowadziła walkę z antyprespirantami, które tak skutecznie hamują wydzielanie się potu, że wszystkie toksyny, których inteligentny organizm stara się pozbyć, są ponownie wchłaniane wewnątrz. Kolejna kampania to walka z tanimi peelingami, w których znajdują się małe kuleczki plastikowe. One masowo lądują w rzekach i oceanach niszcząc środowisko naturalne. Każda wiedźma promuje wiedzę i poszerza świadomość. Mówi kobietom: czytaj skład produktów i pytaj po co w szamponach jest płyn hamulcowy, dlaczego do masowej produkcji chleba używa się bromu i trucizn. Dlaczego pszczołom zabiera się tak dużo miodu a w zamian daje biały cukier, co prowadzi do wymierania uli. Dlaczego w jedzeniu brakuje mikroelementów typu selen. Dlaczego kobiety mają problemy z tarczycą. Przecież wystarczy jeść wodorosty, chrzan, sól jodowaną, ale też zażywać selen, bez którego jod nie jest rozprowadzany po wszystkich tkankach. Dlaczego jod jest tak ważny do walki z chorobami nowotworowymi? Skąd tyle zachorowań na choroby autoimmunologiczne. Dlaczego nie należy jeść cukru i że jemy za dużo węglowodanów. Wiedźma mówi: myśl, zastanów się, to że masz na każdym kroku słodycze nie służy tobie a jedynie wielkim koncernom, które zarabiają krocie na naszym uzależnieniu się od cukru. Dlaczego nikt nie reklamuje zdrowia, czyli ruchu, zdrowego jedzenia i medytacji? Bo nie zarobi na tym. Wiedźma bywa niewygodna. Zadaje trudne pytania i powoduje że robi ci się niedobrze, gdy popijasz pączka Colą. A mogło być tak fajnie. Jesz i pijesz to, co reklamują a co w końcu polubisz, a później najwyżej więcej insuliny wstrzykniesz w brzuszek. Ale co to za życie; mocno skrócone i okupione cierpieniem. Natury nie oszukasz. Więc nie zakrzykuj swojej lokalnej wiedźmy, która mówi: chodź że mną na spacer, a nie na piwo, nie przynoś do domu ciasteczek i Fanty, jedz orzechy zamiast chipsów. Ona wie lepiej. Ale taka baba w domu bywa niewygodna. Wymądrza się, wie wszystko najlepiej i psuje zabawę. Trzeba się jej pozbyć. Dlatego wiedzmy przez setki lat palono na stosach a dziś wymienia się je na bardzo jeszcze młode i nieświadome wiedźminki. Wiedźmy głoszą niewygodne prawdy, które chwieją porządkiem ustalonym przez mężczyzn. Dziś zagrażają wielkim finansom rządzącym światem. Mówią pomyśl! Zapytaj zanim zjesz z ręki. Alina Frymorgen