Restauracja Kafe Zielony Niedźwiedź w Warszawie. Recenzja

Marynowana sardynka lux, świetna karkówka ze Złotnickiej, flaki jagnięce wielce hardcore, zmęczony stek i genialny sernik. Za 256 zł sprawiliśmy sobie na Smolnej 4 prawdziwą ucztę, poznaliśmy niezwykłe miejsce z legendą. Legendę i miejsce firmuje Zbyszek Kmieć. n10 Kafe Zielony Niedźwiedź na Smolnej: Prosty wystrój zaletą, a to samo sedno miejsca Aż się wierzyć nie chce, że w Warszawie, kilka minut spacerkiem od ronda z palmą -` można znaleźć takie zacisze. Restauracja Kafe Zielony Niedźwiedź skryła się w nowoczesnym pawilonie biurowym. Stoi i parku podobnie jak słynne Atelier Amaro, z tym, że w atelier wcześniej był szalet miejski, a Niedźwiedź zajął nowiutki, pachnący farbą budynek. Wystrój i aranżacja proste i bez nadęcia. Największą zaletą jest jednak ogródek przy restauracji, który sąsiaduje z parkiem. Tu Kmieć Zbyszek wyprawia egzotyczne grille. Tu toczy się spacerowe życie miasta, słychać komunikaty o odjeździe pociągów (Dworzec Powiśle). Normalnie naturalnie,w dodatku obsługa kelnerska jest kompetentna, uczynna i z klasą. Nas obsługiwał Pan Tymek - pierwszorzędna sprawa. n12ok Więcej niż restauracja, na miejscu sklep z przysmakami z całego świata  Marynowana sardynka, ozorki jagnięce Menu jest każdego dnia inne, precyzyjnie ułożone, z naciskiem na świeże produkty pochodzące z konkretnego źródła. Na przekąskę zamówiliśmy sobie Marynowaną sardynkę atlantycką za 15 zł oraz Ozorki jagnięce w sosie chrzanowym za 18. Wybór był ciężki, rozterek pełen, bo był jeszcze Kawior z łososia wiślanego z bryndzą (30 zł), Serce jagnięce z grillowaną cukinią i pomidorem (28) czy ze wspomnianego łososia tatar (28). Zresztą restauracja słynie ze świeżych ryb i owoców morza. Jak się Zbyszek Kmieć uprze to i Pąkle kaczenice (jeden z największych skarbów gastronomicznych) u siebie poda. n2 Boska marynowana sardynka, będziemy tu wracać i wracać Marynowana sardynka (w panierce) podana z dobrą sałatą to poezja smaku. Krucha, niezmiernie soczysta, winna zachwycała z kęsa na kęs. Doskonałe pieczywo plus markowa oliwa jeszcze dopełniły przeżyć. n3 Ozorki jagnięce prima sort Ozorki mnie zachwyciły też. Uwielbiam jagnięcinę, mam swoją Mekkę w Pułankowicach (Zajazd Marta). Ozorki były przednie, szkoda, że szybko wystygły, talerz nie był podgrzany. Sos odwoływał się do wielkich tradycji polskiej kuchni w XVII wieku, kiedy zamknąłem oczy wydało mi się, że dobroci opisywane w Compendium Ferculorum tak musiały smakować. Szklanica piwa Dr Brew z kija - jeszcze bardziej mnie rozmarzyła. Barszcz na wędzonej gęsi, jagnięce flaki n4 Barszcz ukraiński na wędzonej gęsi, pycha! Przyszedł czas na zupę. M. zamówiła sobie Barszcz ukraiński na wędzonej gęsi (24 zł) - ale wytargowała u Pana Tymka pół porcji. Ja podjąłem wyzwanie: Flaki jagnięce za 28 zł. I co? Barszcz był bardzo przyzwoity, wędzony (tak mocno, że zastanawialiśmy się, co za patent ma kucharz, bo kilka razy w domu gotowało się zupy na półgęsku, ale tak silnego aromatu nie było). n5 Tylko dla odważnych. Jagnięce flaki. Jeśli następnym razem, to najpierw wypiję szklaneczkę palinki A me flaki. Po pierwsze porcja jak na cenę mała. Po drugie w bulionówce same flaki i podroby, rosołku mało. Wizualnie - mocne wrażenia. Kawałki żołądków jagnięcych przypominały skórę węża, lub kawałki innych stworów. Danie smaczne, ale brakowało mi finezji w wykończeniu potrawy, odrobiny szafranu, imbiru, może wina. A może macierzanki. Ale może o taki rdzenny smak (jakby flaki uwarzyli górale na połoninie, doprawiwszy je jeno solą) chodzi. Nie wiem. Drugi raz raczej nie zamówię. Pyszna złotnicka, nie taki stek Nadszedł czas na finał uczty. Swego byłem pewien: Stek z rostbefu, czerwony angus, 250 g, 35 dni sezonowany na sucho z podgrzybkami i ziemniakiem za 75 zł. M. skuszona została przez kelnera Tymka Pieczoną karkówka ze świni złotnickiej z sosem grzybowym, fasolką szparagową i pieczonym ziemniakiem za 39 zł. Poprosiliśmy kelnera o podgrzane talerze. Jednak się nie udało. n6 Stek z czerwonego angusa. Mogło być lepiej Na stek z czerwonego angusa miałem ochotę od kilku tygodni, tym bardziej, że w Lublinie o taki stek trudno. Pierwszy kęs i mały zawód. Kucharz przetrzymał stek o minutę za długo, może za długo kazał mu odpoczywać. Drugi kęs - mięso z powodu nie podgrzanego talerza stygło szybko. Do wołowiny były świetne podgrzybki (chrupiące i złote) oraz dobry ziemniak. Drugi Dr Brew (jeszcze bardziej słoneczny niż pierwszy) nie poprawił mi nastroju. Stek był poprawny, ale jakże zabrakło mi lekkości, zwiewności kucharza w operacji na świetnym mięsie. Gdzieś na dnie języka czułem, jakby mięso się przesezonowało. Ale to tylko moje wrażenie - jedzenia steków jak i picia dobrego wina dopiero się uczę. Na pewno raz jeszcze na stek się wybiorę, tym razem z grilla. n7 Złotnicka karkówka - wyśmienita, Panie Zbyszku Kmieciu brawo Karkówka złotnicka bardzo nam smakowała. Mięso pachniało świeżością, było soczyste, w doskonałym sosie własnym. Ziemniaczki także. Kęs za kęsem przywoływał wspomnienia z dzieciństwa, świniobicia, smaki świeżonki. Przypominał także smak mięsa, którego już nie znamy. Wielkie uznanie dla właścicieli Zielonego Niedźwiedzia za wprowadzanie do karty potraw opartych na mięsie rasy świnia złotnicka czy jagnięcina uhruska. Najlepszy sernik na świecie n9_Fotor Za słodyczami nie przepadam, ale zjadłbym 3 porcje. Rewelacyjny sernik kremowy z jeżynami Co na deser. Najlepszy sernik na świecie. I trzeci Dr Brew dla mnie. Sernik kremowy z jeżynami za 16 zł był obłędny. Pieczony na parze, z cienkim spodem o fantastycznym smaku i obłędnym sosom z jeżyn. Ręcznie wyciskany sok z grejpfruta (10 zł) dopełnił całości. A me piwo? Wyborne, ale uwaga jego ceny nie ma w karcie, dopiero na rachunku zobaczyliśmy że Pan Tymek policzył za każde po 18 zł. 3 kufle kosztowały mnie 54 złote. Gdyby cena była w karcie, z pewnością zamówiłbym sobie na deser kawior z łososia wiślanego z bryndzą. Lub odrobinę sera, które można kupić na miejscu w restauracyjnym sklepie. Jak i sardynki, oliwy, węgierską paprykę w proszku (50 zł za torebkę), oliwy, herbaty i musztardy. Nasza ocena? Bardzo polecamy Zapłaciliśmy 267 zł, w tym udzielono nam rabatu w wysokości 12 zł. Wrócimy tam jeszcze, bo to pionierskie miejsce. Gdyby nie cena piwa, podobny rachunek za 2 osoby zapłacicie w Lublinie, Kazimierzu czy Nałęczowie. A więc jak na warszawskie ceny i mocno snobistyczne miejsce - wcale nie jest znowu aż tak drogo. Na portalu Gastronauci - trwa wyścig na żale za małe porcje i długie czekanie. Porcje są akurat, skrojone na miarę i z dobrym smakiem. A, że dane robi się od A do Z za każdym razem na nowo - to ja takie czekanie bardzo lubię. Lubię także metryczkę restauracji na ich profilu FB: Gotujemy jakby wojen nie było. Kuchnia polska z najlepszych lokalnych i zagranicznych produktów. Pełen zakres dań: ryby i owoce morza, wołowina, młoda baranina, jagnięcina, dziczyzna, drób, wieprzowina, dania wegetariańskie.  Waldemar Sulisz Kafe Zielony Niedźwiedź, Warszawa, Smolna 4, tel. 731 996 006, czynne od 10 do 23, niedziela do 18, Patron de Chef - Zbyszek Kmieć. Polecamy!