Pałacowa w Cieleśnicy

Pałacowa w Cieleśnicy

To jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na kulinarnej mapie Polski. Pałac odrestaurowany z miłością, ogromny ogród i własne jabłonie, staw z rybami i legendą. Widok z tarasu, wyjątkowe śniadania, domowe obiady z Podlasiem w tle. Najlepiej wpaść tu na weekend, wybrać pokój z widokiem, zostawić komórkę na recepcji i zwolnić. Zacznijmy od legendy. Zapisał ją Oskar Kolberg. Na łąkach Cieleśnicy znajdował się staw z wyspą, a na niej cerkiew. Podczas wesela cerkiew zapadła się pod ziemię wraz z panem młodym i gośćmi weselnymi. Przy stawie rosła ogromna topola nadbużańska, zwana Sokor. Co noc siadał na niej biały gołąb i gruchał żałośnie – miała to być dusza panny młodej. Legenda przetrwała do dziś, w niedzielne popołudnie nad stawem można usłyszeć dzwony zapadłej pod ziemię cerkwi. Ale pałac to nie tylko staw, ale piękny park, oranżeria. Dziś, za sprawą Barbary i Dariusza Chwesiuków, właścicieli firmy Bialcon – jest tu hotel z biblioteką, salą kinową i klubową, SPA i restauracją pałacową.

Śniadania uważności

Cieleśnica to jedno znajlepszych miejsc do ćwiczenia uważności. Takiej uważności: Kiedy idziesz ścieżką do wioski, praktykuj Uwagę. Kiedy idziesz ścieżką obrośniętą z dwóch stron kępami zielonych traw, możesz – praktykując Uwagę -doświadczać tej ścieżki. Można praktykować poprzez utrzymywanie jednej myśli: „Idę ścieżką prowadzącą do wioski”. Czy świeci słońce, czy pada deszcz, czy ścieżka jest sucha, czy mokra, utrzymuj tę jedną myśl, lecz nie powtarzaj ciągłe tego samego jak maszyna. Mechaniczne myślenie jest przeciwne żywej świadomości. Jeśli naprawdę będziemy w stanie pełnej świadomości, kiedy podążamy ścieżką do wioski, wtedy każdy nasz krok wyda nam się nieskończonym cudem, a radość otworzy nasze serca jak kwiaty, umożliwiając wejście do świata rzeczywistości. Lubię chodzić samotnie wiejskimi dróżkami wśród ryżowych pól i dziko rosnącej trawy, stawiając stopy z pełną Uwagą i wiedząc, że stąpam po wspaniałej ziemi”. To fragment wspaniałej książki: Cud uważności. Prosty poradnik medytacji”, którą napisał Thích Nhất Hạnh. Mam ją w postaci PDF w laptopie, telefonie, w iPad – warto ją sobie zainstalować i czytać w Cieleśnicy. Także przy śniadaniu. Bo śniadania tu są niezwykłe. Podawane przez dystyngowane pokojówki w eleganckich sukienkach. W ślad za dyskretną obsługą idzie serdeczność uśmiechu.

O 8 rano kredensy i stoliki zastawione są sałatkami, serami, super wędliną, piklami i konfiturami, ziarnistym chlebem. Mleko, jogurty, naturalne soki, miody i ziołowe herbatki robione na miejscu – ta kolekcja dobroci pozwala konfigurować sobie posiłek. Jak trochę podjemy, przychodzi czas na dyniową zupę na zacierkach. Taką na mleku, babciną, dobrotliwą.

Można zamówić jajecznicę na maśle, z wiejskim twarogiem i szczypiorem. Także kiełbaski na gorąco, a nawet bliny z kozim serkiem.

Szlachetna prostota jest siłą tej kuchni

Rosół ma być z wiejskiej kury, na warzywach z ogrodu. Ma nastawić się rano, żeby pyrkotał powolutku i na obiad był gotowy. Klarowny, esencjonalny, uważnie gotowany. Na palonej cebuli. Z drugich dań najbardziej smakował nam schabowy podany w wybitnym sosie z porów. Świeżutkie, soczyste surówki – uzupełniają obiad, a deser w postaci przedobrych ciast dopełnia całości. Teraz marzy nam się lin złowiony w pałacowym stawie, bo sandacza – jedliśmy. Świeża, sezonowa, lokalna kuchnia w najczystszej postaci jest tu hołdem złożonym tradycji. Myślę, że ma przed sobą intrygującą przyszłość. Oby nie została zepsuta przez różnej maści ekspertów kulinarnych, niespełnionych blogerów i przechodzonych szefów kuchni, którzy będą zaglądać tu w poszukiwaniu paru złotych.

Serce przy stole: placki z marchwi

W pamięci najbardziej zostaną nam placki z gotowanej marchwi, które osobiście przyrządziła nam Właścicielka, Basia Chwesiuk, – zawsze w pięknych sukienkach ze swojej autorskiej kolekcji. Te placki, ocalone w pamięci (takie robiła mama Mama i Babcia) – z gotowanej marchwi, mąki, odrobiny sody, pieczone kiedyś na fajerkach, a teraz na gołej patelni – pachnące pogodą domu – o słodkim, łagodnym smaku – są dla mnie symbolem tego miejsca.

Esencja

Piękne miejsce z kuchnią prosto od człowieka. Sezonowo i lokalnie. Wygodny hotel, SPA, masaże – co komu trzeba. Bardzo dobra kuchnia. Dystyngowana obsługa. Pokoje z widokiem. Regionalna kuchnia Podlasia – z duszą. Wybitnie dobre śniadania, duży wybór herbat ziołowych. Wspaniały park, stawy, zakątki na zamyślenia i kontemplację. Miejsce, gdzie można dotknąć Cudu uważności.

****

Waldemar Sulisz

 

 

Dodaj komentarz