Małgorzata Kalicińska: Kiedy przyniosą Ci kurki

Dostałam wiaderko kurek, a właśnie przyniosłam do domu kawałek łososia na kartoflankę z nim. Połączyłam więc rybę i kurki, tworząc coś, co można nazwać potrawką z kurek i łososia. Myślałam, żeby może ciut pretensjonalnie napisać: ragout, bo jakoś blisko, ale zostałam przy swojskiej potrawce. kurki1 Zeszkliłam cebulę i czosnek (ja czosnek lubię prawie do wszystkiego) i wrzuciłam garść umytych kurek. Z lekka obsmażyłam i dolałam filiżankę bulionu (bo się pyrkotał na kuchni, ale można dodać np pół szklanki białego wina albo piwa), ziele ang. i listek laurowy. kurki2 I kiedy kurki się podduszały - pokroiłam w kostkę łososia, posypałam koprem, bo ta ryba ogromnie lubi koper, i wrzuciłam do miękkich kurek. Ugotowałam młode, pyszne, suche ziemniaczki w sporych ćwiartkach i wsypałam do potrawki. Łyżka kwaśniej śmietany, sól i pieprz cytrynowy wykończyły to nieskomplikowane dziełko. kurki 4 Może na zdjęciu nie wygląda tak jak powinno, ale jest upał i nie mam siły się zabawiać podkręcanie urody owej potrawki. Wybaczycie? Pyszna jest! Małgorzata Kalicińska Od redakcji. Zapraszamy na blog Autorki, gdzie znajdziecie dużo ważnych spostrzeżeń i myśli.