Co ma fidget spinner do dolmades’ów?

Ach, zawsze taką tezę można jakoś…Otóż za domem mam mini altankę. Właściwe ławkę z kratownicą. Obrasta ją winorośl. Jak się wczytałam w informację – ma jadalne liście. „Dolmades”! – to jedyne skojarzenie. Lubię tę małą zakąseczkę. Kupowałam chętnie w sieciówkach, ale na widok winorośli pomyślałam słowami mojego Pana Inżyniera: - Kochanie, to nie może być trudne. Znalazłam przepis na te właśnie sieciówkowe - versja vege.

Szkli się na patelni drobno posiekaną cebulę, czosnek i wsypuje ryż. On się razem z cebulą i czosnkiem ma uprużyć, czyli lekko zeszklić, a potem wlewam ciut mniej wody niż do ryżu obiadowego. Gdy po 15 minutach jest prawie dobry, dorzucam siekankę zieloności – koperek, pietruszkę i kolendrę, ale najważniejsza w TYM smaku jest mięta! Potem drobno siekam zielone oliwki. Oczywiście, że ze słoika! MOŻNA dodać niemal wszystko – ser feta, mięso mielone, zioła jakie się lubi.

Ja chciałam odtworzyć te z sieciówki i z Cypru. Na Cyprze podano nam wersję mięsną. Ryż pół na pół z mięsem i miętą, ale też vege, z oliwkami. A co z fidget spinnerem? A no taka nowa moda. „Zajmie ci ręce”, „to gdy się ktoś nudzi”. Próbowałam w sklepie u pewnego Chińczyka, ale miałam to samo wrażenie nudy jak kiedyś, gdy były modne tikitaki, jojo, „chodząca” sprężyna, kostka Rubika, jakieś idiotyczne kurczaki w pudełku o nazwie tamagotchi, i inne podobne. Nie kontaktuję, nie umiem się tym bawić, widocznie nie jestem zestresowana, nie mam ADHA, nie nudzę się. Kiedy potrzebuję zająć dłonie zabieram się za pierogi albo dolmy, czyli dolmades. To akurat zajęcie dla dłoni. Głowa nie musi czynnie uczestniczyć w zawijaniu. A efekt? Zawsze jest dla bliskich odczuwalny – po ćwiczeniach z liśćmi albo płatkami ciasta na pierogi mam miskę dolmades albo deskę pierogów. Dla domu albo na rozdawnictwo. Jak mi się zrobi za wiele, to pakuję dzieciakom, jak u mnie akurat są. A jak nie – dzwonię do brata mieszkającego kilka gospodarstw dalej, czy ma najazd Głodej Litwy – i jak ma, to im podrzucam. No i właśnie im zawiozłam dolmy 😊. Jutro będą pierogi z kaszy gryczanej i wędzonego sera. Znów zabawią dłonie, jak fidget, tylko konkretniej. Acha! Liście winorośli dają się znakomicie zamknąć w słoiku. Na zaś, na zimę. Kupiłam takie. Greckie, ciasno zrolowane i tak upakowane w słoiku, że podczas ich wyciągania zniszczyłam połowę. Sama to robię inaczej. Liście obwiązuję kawałkiem bandaża. Owijam sznurkiem tak, że nad nimi tworze pętlę. Otwieram słoik, wkładam ten pakunek. Zalewam solanką z odrobią octu i pasteryzuję 15 minut. Gdy ponownie otwieram, żeby się dobrać do liści – łapię za sznurek i wyjmuję liście nie niszcząc ich. Szlus i amen!

Reasumując. Fidget spinner odstresowuje, pewnie komuś obniża ciśnienie, ale nie obniża cholesterolu, oj, szkoda! 😉 Dolmy czy pierogi też odstresowują! Cholesterolu raczej nie obniżają ale jaki efekt! I rodzina zadowolona!

Małgorzata Kalicińska