Diabelski kamień przy Jezuickiej

W pobliżu Wieży Trynitarskiej, na rogu ulicy Jezuickiej znajduje się kamień, który według legendy był oparciem katowskiego pnia i jego dotknięcie ściąga nieszczęście. Ciekawe są losy wyszczerbionego kamienia. Przestał służyć katu, gdy ten przez omyłkę ściął głowę niewinnego człowieka. Według legendy przetoczono wtedy głaz z centrum Starego Miasta na plac przy ulicy Rybnej. Jego obecność zaczęła ściągać na mieszkańców nieszczęścia, psy, które zlizywały gromadzącą się na nim wilgoć, zaczęły zdychać, miejsce nazwano Psią Górką. Wtedy umieszczono kamień w kruchcie budowanego w pobliżu kościoła. Kościoła i klasztoru w tym miejscu nie ukończono, kiedy mury kościoła były wyprowadzone pod dach, nagła śmierć darczyńcy przerwała budowę, zakon Trynitarzy przeniósł się do opuszczonych budynków pojezuickich. Po 73 latach od przerwania budowy kościół został przebudowany przez Jana Pawęczkowskiego, fryzjera lubelskiego, złośliwi nazwali jego dom pałacem Pawęczkowskich, którego część zawaliła się w czasach nam współczesnych. W kamienicy mieściło się Gimnazjum Żydowskie, które sfotografował Józef Czechowicz. Kamień przeniesiono aż na dzisiejszy Plac Litewski, gdzie wznoszono sobór. Znów zaczął przynosić nieszczęścia i śmierć robotników pracujących przez wznoszeniu soboru. Zbudowanej świątyni też szczęścia nie przyniósł, została rozebrana. A kamień diabelski? Wywieziony w nieznanym kierunku, w zagadkowy sposób trafił w pobliże Wieży Trynitarskiej. Zostawmy go w spokoju, idąc dalej Jezuicką w kierunku Bramy Krakowskiej, choć nasuwa się pytanie czy to nie ów kamień ściągnął na Teatr Stary pasmo nieszczęśliwych zdarzeń, które o mały włos nie doprowadziły do jego ruiny. Waldemar Sulisz