Dąbrówka: Zaginiony świat

Targi staroci w Dąbrówce. Na miejscu klimaty nie z tej ziemi. A pod drodze z Lublina słynne szaszłyki dla kierowców, wspaniały kościół w Krasieninie i pałac oraz Pryszczowa Góra, gdzie ziemia wypluwa potężne głazy i tysiące kamieni. d0 Wyprawa do Dąbrówki to jak wyprawa na inną planetę Po drodze są słynne szaszłyki, do których nie ma już dojścia od Alei Solidarności. Jak było, od rana do świtu pakowały tu samochody. Szaszłyki szły jak woda. Teraz dojazd trudniejszy. My postanowiliśmy zajrzeć tam na powrót. Też wyprawa jak na koniec świata. Szczególnie od strony Dąbrówki. Kiedy już dojechaliśmy, okazało się, że szaszłyki były ale się zbyły. A niech to. Dlatego zajrzyjcie tam na początku wyprawy. mapa Szaszłykowy szlak tylko dla wytrwałych. Albo zabłądzicie, albo szaszłyki się skończą W Krasieninie zajrzyjcie do kościoła, warto także zobaczyć pałac, w Pryszczowej Górze zaorane pola kwitną kamieniami - i jest Dąbrówka. Życie to czy się wokół sklepu (nie kupicie tu piwa, za to są sardynki, dobre oliwy i herbata), zwierzyńca (właśnie urodziły się kózki miniaturki) - piaszczysta droga wiedzie w kierunku zagajnika ze stodołą pełną starych radioodbiorników.
To tam - w każdą ostatnią sobotę miesiąca odbywa się Jarmark w Dąbrówce - są tu targi staroci, zabytkowe samochody i motocykle, różności. Miejscowi sprzedają chleby z pieca, ekologiczne pieczarki, kiełbaski z rusztu, ogórki z kamionki. d8 Na Jarmark w Dąbrówce przyjeżdżają całe rodziny z dziećmi i psami Ponieważ następnego dnia jest targ staroci w Lublinie, wcześniej wystawcy zaglądają do Dąbrówki, stąd ceny zdecydowanie lepsze. d2 Najbardziej urzekły nas zabytkowe koniki na biegunach. Jeden pojechał do naszego domu. Na szczęście Warto tu wpaść z całą rodziną. Czas szybko leci, ledwo dnia starczy, żeby zobaczyć co trzeba, pogadać z miejscowymi, odsapnąć, zjeść, pogłaskać kózki i przysiąść ławeczce, gapiąc się na kury. Niewiele tu domów. Życie toczy się od wschodu słońca do zachodu, powoli, w zgodzie z rytmem pór roku. Wieczorem w jednych oknach jasno, bo osiedlili się młodzi, w innych ciemno, bo starzy już w niebie, młodzi wyjechali do miasta. Została Dąbrówka. Z klimatami jak z Konopielki: Kaźmirz: A tak, toż mówio: las słyszy, pole widzi, nigdzie nie schowasz się. Wszystko na ciebie patrzy, czy kradniesz, czy oszukujesz, czy robote marnujesz… I temu trzeba żyć, jak Pan Bóg przykazał.
Tu las słyszy, pole widzi. Z mądrością miejscowych, dla których ludzie z miasta to nie obcy. Ławeczka jeszcze działa, jeszcze ludzie posiedzą, pomówią i pomilczą... Jest coś bezpośredniego i wzruszającego w tym miejscu. Polecamy. Waldemar Sulisz, fot. Małgorzata Sulisz