Adam Wójcik: Udręka i ekstaza. Zamek w Kazimierzu Dolnym. Rysunki i polemika. 3 x wideo

Mija pół wieku, inwestujecie 8 milionów zł w rewitalizację i nic poza wzmocnionymi murami, interaktywnymi atrakcjami po drodze i drewnianą nawierzchnią na widokowej ambonie? Toż z Baszty rozciąga się najpiękniejszy widok na całą okolicę i przełomy Wisły, to najwyższy punkt widokowy jaki jest. I tak po prostu to zostawić, jak jest? Nonsens!
A nie mówiłem, że będzie bez ładu i składu? Dzisiaj przerwa w historycznych dywagacjach nad tożsamością naszej Fary, chociaż nie uwolnimy się od zabytków. To wynika nie z mojego kaprysu, tylko z kondycji Wszechnic wydawniczych, co nadaje się na osobny reportażyk. Dość,  że po 8 dniach od przyjęcia i potwierdzenia zamówienia na dostępny „Lublin wczesnośredniowieczny” pani z jednej z poważnych internetowych witryn wydawniczych powiadomiła mnie, że jednak jest niedostępny. „Kościół farny św. Michała Archanioła” wydany parę lat temu przez KUL – też niedostępny,  reprint  XIX wieczny „Kościoły lubelskie” sprzed 2 lat - wydany przez Norbertinum też niedostępny. Wszystkie nakłady wyczerpane. I mówimy, że  książka przeżywa kryzys? Która? Niestety bez znajomości tych źródeł nie podejmę się rekonstrukcji poszczególnych etapów istnienia Fary z oczywistych, mam nadzieję, względów. Ale na pocieszenie powiem, że Moderator portalu obiecał, że pozycje te mi udostępni, więc, co się odwlecze, to nie uciecze.
Zatem dzisiaj przerywnik pół żartem pół serio. Pretekstem do tego odcinka naprędce (czytaj: około 4 dni) był "przedwielkoweekendowy" artykuł Gazety w Lublinie o wielkim remoncie zabytków w Kazimierzu. Udręka i ekstaza! Tym razem będzie trochę zabawy z wyobraźnią, co mam nadzieje, wybaczą mi autorzy rewitalizacji  kazimierskich  ruin. Zatem do rzeczy. Pozwolę sobie przytoczyć niemal całość tekstu z GW, trudno, najwyżej Czytelnik po raz kolejny przeczyta to samo i jeszcze bardziej przyswoi sobie wiedzę o kazimierskich ruinach.

„…Kazimierz Dolny to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc na Lubelszczyźnie… do miliona osób rocznie. Od 2010 r. turyści dwa bezcenne zabytki nadwiślańskiego miasteczka: basztę oraz zamek mogą oglądać jedynie z zewnątrz. Wszystko przez generalny remont obiektów, który właśnie dobiega końca. - Część murów zamku dosłownie się rozsypywała. Na dziedzińcu musieliśmy zainstalować nawet specjalne barierki, bo nadzór budowlany nie pozwalał zbliżać się do murów…” Ekstaza Nie od dziś wiemy, że Kazimierz to „samograj”: …Jeśli chodzi o zamek turyści będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Zostanie otwarty prawdopodobnie pod koniec wakacji. Już w czerwcu natomiast będzie można zwiedzić basztę i stanąć na tarasie widokowym urządzonym na jej szczycie…”
wieża 1
Udręka Nie o cierpliwość chodzi - o Basztę, pamiętam jeszcze z dzieciństwa swoje pierwsze rozczarowujące wrażenia: nie dość, że trzeba było mozolnie wspinać się na wzgórze, czekać pod basztą, aż wyjdzie grupa, potem przepychać się na wąskich schodkach z pozostałymi zwiedzającymi. Po wejściu oprócz urzekającego widoku, nad którym nie można było się nawet na chwilę zatrzymać i skupić nad  jego pięknem - rozczarowanie: ciasnota, przepychanie się, pośpiech, bo następni czekają.  I ten cholerny blaszany kołpak, o który się skaleczyłem. Mija pół wieku, inwestujecie 8 milionów zł w rewitalizację i nic poza wzmocnionymi murami, interaktywnymi atrakcjami po drodze i drewnianą nawierzchnią na widokowej ambonie? Toż z Baszty rozciąga się najpiękniejszy widok na całą okolicę i przełomy Wisły, to najwyższy punkt widokowy jaki jest… i tak po prostu to zostawić jak jest? Nonsens. Kazimierz_widok_1 Na moich rysuneczkach przedstawiam, co można zrobić, żeby „żyło nam się lepiej”. Proszę nie traktować ich do końca serio, nie wymyśla się arcydzieł w parę godzin, czasem trzeba wielu żmudnych dni, żeby dojść do absolutu. Rysunki te mają bardziej prowokować czy inspirować do transformacji. Bardzo chciałbym rozsiąść się na takim tarasie na dłuższą chwilę i nasycić swe nienasycenie. Nie mówiąc o najprostszym zadaszeniu przed deszczem i efektownym wyjściu na balkon, bo taras to na pewno nie jest. Nie chcę prawić truizmów, ale pędzimy coraz bardziej, coraz ciężej pracujemy na swój byt, więc jeśli mamy wolny czas, to chcemy go coraz wygodniej i przyjemniej spędzać. To, co zrobiliście z wieżą to doskonałe, ale dla dzieci i szkolnych wycieczek. Trochę szkoda, że tak mało. Czekam na ten loch.
wieża 2
Przecież można zrobić przeróżne nakładki czy implanty, w nowoczesnych technologiach, całkowicie odcinające się swoim wyglądem od historycznej substancji, w niczym nie naruszające oryginału. Nie mówiąc o tym, że obok można postawić nową ultranowoczesną wieżę. To samo zresztą tyczy się Zamku. Na sąsiednim wzgórzu dominuje wspaniała willa z początku XX w. zaprojektowana przez znakomitego architekta Lecha Niemojewskiego dla słynnego malarza Tadeusza Pruszkowskiego. Kiedy ogląda się ją ze statku na Wiśle, ruiny Zamku nakładają się na nią i widać kunszt i perfekcję architekta, który stworzył z nich jedną spójną całość. Coś wspaniałego.
Panoramaaa
Dreszcz mnie przechodzi, jak pomyślę, co dzisiaj byłby w stanie Lech zrobić tam i czy w ogóle mogłoby Coś powstać w tym gąszczu, niejednokrotnie absurdalnych  przepisów, które się nawarstwiły i które co i rusz biją po oczach i umysłach, że wspomnę niedawno omawiane Święto Zwycięstwa usankcjonowane  przez Bolesława Bieruta na 9., a nie 8. maja, podobnie w Kulturze. Nie jest moją intencją podważanie autorytetu Służb Konserwatorskich. Polska Szkoła Konserwacji jest znana na całym Świecie i powszechnie uznana, jednak na styku konserwacji i współczesnej kreacji uprawia Nekrofilizm, z wielką szkodą dla polskiej Kultury i Sztuki. Wierzę, że to się zmieni, już pojawiają się coraz śmielsze projekty, a co ważniejsze również realizacje. W Lublinie pierwszy przejaw odwilży pojawił się na ulicy Bernardyńskiej. Szkoda, że takie maleństwo i jedyne, ale już piękniutkie. Innym rewelacyjnym przykładem jest rozbudowa biblioteki Łopacińskiego przy Placu Wolności, tyle, że nie ma tam przeplatania historii ze współczesnością, tylko dostawiony został budynek.  Ale oprócz tego, że jest to świetna architektura, to spełnia wszystkie wymagania tzw. Karty Weneckiej, w której jasno jest określone, że każde dzieło powinno nosić znamiona czasów, w których powstaje, a wszystkie nowo dodane elementy zabytku powinny być odróżnialne od zabytkowych. Negatywnym przykładem jest współczesna (lata 80. XX w.) kazimierska zabudowa przy ul. Senatorskiej, która tych wymogów nie spełnia. Wróćmy do tekstu z Gazety w Lublinie.
Kazimierska wieża, potocznie zwana basztą to jedna z najstarszych murowanych budowli obronnych w Polsce i jednocześnie najdalej na wschód wysunięty obiekt tego typu. Ma cylindryczny kształt i datowana jest na koniec XIII - początek XIV wieku. Stanęła na lessowym cyplu. Nie zachowały się otaczające ją niegdyś drewniane fortyfikacje. Grubość murów liczy 4 m. Pełniła funkcję strażnicy przeprawy wiślanej, czyli mówiąc prościej urzędowali w niej poborcy ceł. Ekstaza Zarządcy zabytku zwiedzającym proponują nietypową zabawę, która ma jednocześnie przybliżyć jak wyglądała średniowieczna komunikacja za pomocą chorągwi. Ze szczytu baszty, za pomocą flag będą mogli nadać komunikat do osób stojących na dole. Co oznacza poszczególne ustawienie chorągwi objaśni odpowiednia tabliczka. Wątpliwości Baszta ma kilka kondygnacji użytkowych: obronną, mieszkalno-gospodarczą, obserwacyjną oraz głęboki loch. Z lochem związana jest legenda, która głosi, że król Kazimierz Wielki kazał zamurować w nim swojego politycznego przeciwnika Maćko Borkowica. Ale ostatnie badania archeologiczne przeprowadzone w związku z remontem, nie potwierdziły tej opowieści. Znalazły się tam jedynie kalosze i hełm radzieckiego żołnierza. Dzięki wystawie we wnętrzu wieży dowiemy się jak wyglądało życie w takim obiekcie. W jednej z wnęk zobaczymy np.  palenisko z kociołkiem. Nad nim, w suficie umieszczone zostały głośniki, z których usłyszymy dźwięk gotującej się strawy i średniowieczne przyśpiewki. Kazimierz_zamek Ekstaza Chociaż jeśli chodzi o znaleziska, to mogą one wykluczać znalezienie starszych artefaktów, jeśli np. to był żołnierz, który potem wyzwalając nasze ziemie, wstawiał moździeże np. do katedry poznańskiej czy gnieźnieńskiej demolując je z pasją i wyrażając swój stosunek do polskiej historii. A o stosunku naukowców do legend trochę potem, może nawet w innym odcinku, bo ten się rozciąga. Głównym zadaniem prowadzonego właśnie remontu zamku było zabezpieczenie jego wiekowych murów. O obiekcie pisał najsłynniejszy polski kronikarz Jan Długosz. Jego budowę przypisał królowi Kazimierzowi Wielkiemu. Niedawne badania archeologiczne potwierdziły, że faktycznie powstał w połowie XIV w. Był to jeden z wielu wybudowanych przez monarchę zamków. Nie wiadomo tak naprawdę jak często król w nim bywał, może w ogóle, może odwiedził go raz. Jak wyżej Podczas potopu szwedzkiego zamek strawił pożar. Od XVIII w. zaczął stopniowo popadać w ruinę. W dodatku w 1809 r. Austriacy wysadzili jedną z jego części. Teraz jest tzw. trwałą ruiną. Jeśli ktoś wybierze się na zamek po zakończonym remoncie będzie mógł zobaczyć niedawno odkryte dwa poziomy piwnic. Archeolodzy dokopali się też do kaplicy i łaźni. Gospodarze część zabytku przeznaczyli na stałą ekspozycję, która ma nam przybliżyć losy budowli. Został przygotowany m.in. sporych rozmiarów rysunek rekonstruujący wygląd okna, do którego przymocowane są znalezione fragmenty. Na wystawie zaprezentowane będą też różne przekroje i makiety budowli oraz znaleziska z wykopalisk: fragmenty attyki (detal charakterystyczny dla okresu renesansu), ceramikę czy monety.
  Zamek 2
Nie mogę już doczekać się ujrzenia kaplicy, łaźni, znalezisk, rekonstrukcyjnego rysunku, czy makiet, które świadczą o tym, że znany jest wygląd Zamku  z nieznanej mi ikonografii.  Czyli moje rysunki to trochę skórka za wyprawkę, ale podejdźmy do nich na luzie, bo ich cel wyraziłem już wcześniej. Udręka Podobnie jak z wieży, rozciąga się stąd jeden z najpiękniejszych widoków na okolicę.  Marzy się kawiarnia, czy restauracja na szczycie z tarasem widokowym czy panoramicznymi oknami. Miejsca chyba trzeba by rezerwować sporo wcześniej. A w zamkowej wieży urządzić dwukondygnacyjny - królewski apartament po kilka tysięcy za noc, żeby Obiekt konkretnie zarabiał, bo na bilecikach to cały czas trzeba będzie wyciągać rączkę do „Taty” po dopłaty. Marudzę. Na zdjęciach artykułu widzę, że pojawiły się jakieś balustrady wewnątrz i dwa poziomy belek stalowych zwiastujących stropy… może jeszcze zostaniemy zaskoczeni nie lada. Zwiedzanie obu obiektów będzie kosztować około 6-7 zł. Niepełnosprawni, w cenie biletu, do położonego na wzgórzu zamku będą mogli przyjechać melexem, który gmina kupiła specjalnie w tym celu. Ze względu na ukształtowanie terenu, dowóz nie będzie jednak możliwy do baszty. Dokładny termin zabytków nie jest jeszcze znany. Na zamku wciąż trwają prace. Remont zamku i baszty był współfinansowany z pieniędzy Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2007-2013. Koszt wszystkich prac to ponad 8 mln zł z czego unijne pieniądze stanowią ok. 65 proc. kwoty. Milion złotych dołożyło też Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.” Ekstaza Bo miło, ze stajemy się cywilizowanym światem, chociaż przy dzisiejszych możliwościach nie stanowi problemu wydrążenia tunelu pod wieżę (na pewno byloby wiele ciekawych znalezisk, tym bardziej, że jedną z hipotez było, ze Baszta była skarbcem)  i zrobienie szybu windowego, który mógłby prowadzic nawet na szczyt baszty. Na przykład górnictwo na Lubelszczyźnie szaleje, szyby i korytarze sięgają kilometra w dół. A alpejskie tunele w granitowych skałach? Ok, jeszcze wyjdzie, że zamiast cieszyć się tymi namiastkami, marudzę. Czekamy z niecierpliwością na końcowe efekty. I zapraszam do komentowania. Jesteście za czy przeciw? Adam Wójcik
Od redakcji: ryciny: Zygmunt Vogel, Gabinet Rycin Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Więcej widoków znajdziecie na znakomitej stronie Pinakoteki - polecamy